W weekend, od 25 do 27 marca 2011r., na warszawskiej starówce odbyły się Kaziuki. Jest to trzydniowy jarmark, mocno związany z Wilnem, w którym organizowany jest już od ponad 400 lat.
Oryginalnie Kaziuk jest jarmarkiem odpustowym i odbywa się w dniu imienin Kazimierza, czyli 4 marca, właśnie we wspomnianym wcześniej Wilnie. Niegdyś rozpoczynał się wielkim i barwnym pochodem, w którym najróżniejsi przebierańcy kroczyli za wilnianinem przebranym za świętego Kazimierza. Obecnie Kaziuki organizowane są w wielu innych miastach, również polskich.
Na warszawski Rynek Starego Miasta jarmark zawitał nieco później, ale zgodnie z tradycją trwa 3 dni. Była to wspaniała okazja, by w trakcie weekendowego spaceru pomyśleć o zbliżającej się Wielkanocy. Na Kaziukach bowiem można było zaopatrzyć się w świąteczne potrawy. Poza przepięknymi palmami i barankami, na rozstawionych stoiskach kupcy oferowali wielkanocne baby, sękacze czy pasztety.


Ponadto Kaziuki dawały jedną z niewielu okazji, by kupić litewskie wyroby regionalne, w tym doskonałe i aromatyczne kiełbasy oraz inne wędliny.


Jarmark z pewnością ucieszył wszystkich miłośników ruchu slow food - sprzedawana żywność wyrabiana była z naturalnych produktów, zgodnie z wielowiekowymi recepturami, bez sztucznych dodatków. Co więcej, można było porozmawiać z samymi producentami, bo to właśnie oni stali przy swoich straganach. Z chęcią udzielali oni informacji jak dużo czasu marynowała się szynka, czym się różni boczek od schabu czy jak powstaje pasztet z jelenia.



Oczywiście, skoro to wileński jarmark, nie mogło na nim zabraknąć od wieków produkowanego na Litwie kindziuka - kto wcześniej nigdy go nie próbował, teraz miał ku temu doskonałą okazję.


Przeczytaj także: Niedoceniana i zakazana wieprzowina
Jednak Kaziuki to nie tylko mięsa i wędliny, dostępne były także wspaniałe litewskie sery oraz podhalańskie oscypki.


Były stoiska z wędzonymi rybami,

a także słodkościami - niektóre miały bardzo niecodzienny wygląd. Niestety sprzedawczyni nie potrafiła po polsku wytłumaczyć, z czego zostały one zrobione, wiadomo tylko, że są bardzo słodkie.


Warto było także podejść do straganu z miodem - poza tradycyjnymi słoiczkami, dostępne były kawałki plastra miodu.

Na jarmarku każdy mógł znaleźć coś dla siebie, zarówno wśród produktów spożywczych, jak i rękodzieła artystycznego, m.in. ręcznie szytych obrusów i serwetek, biżuterii czy bibelotów do domu.


Kaziuki trwały do 27 marca 2011r., w godzinach 10-20.

Kasia Mućka
Dowiedz się więcej:
Łukasz Fulara
Wielokrotny uczestnik i laureat najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych. Na co dzień szef kuchni w ...
Szczypior gotuje
Przemysław Kuśnierek od kilku lat jest właścicielem firmy CHIVE, zajmującej się wyspecjalizowanym ...