"Ab ovo ad mala" czyli od jaja do jabłka - hasło przewodnie rzymskich uczt - czytaj obżarstwa, to wtedy rodziła się bulimia.
Jest późna noc, skrzypią klepki w parkiecie, bardzo cicho otwierają się drzwi lodówki. Czyżby do naszego domu zakradł się złodziej. Nic bardziej złudnego, to członek naszej rodziny bulimik.
Bulimia nie zna dnia, ani godziny, zajada bez przerwy. Czasem robi przerwy na odchudzanie. A odchudza się drastycznie, stosując lewatywy, prowokuje wymioty, przez kilka dni głodzi się okrutnie. By którejś nocy, gdy wskazówka wagi pokazuje wartość o sto gramów mniejszą, rzucić się na jedzenie i objadać do wschodu słońca. I tak w kółko. Skrycie opycha się resztkami z górnej półki, pije zimny rosół i zagryza mielonymi kotletami, by na deser pałaszować lekko nieświeży kawałek tortu makowego, odchudzanie i znów skrzypią klepki parkietu, włamanie do lodówki...
Już starożytni rzymianie podczas uczt korzystali ze specjalnych pokoi zwanych "vomitoriami". Stosując "vomitus" czyli eufemistycznie mówiąc "podróż do Rygi" można było zwrócić nadmiar posiłku, zasiadając do następnego obżarstwa. Wymioty już w czasach nowożytnych, w okresie mediewistycznym czyli w średniowieczu, były formą leczenia.
Dzisiejsza moda propaguje chudą kobietę. Kobieca prasa ledwo mieści ogromne ilości diet i przepisów na cudowne schudnięcie. Mało kto zdaje sobie sprawę, że ludzie szczupli są szczupli bo takie są ich uwarunkowania genetyczne i w niektórych przypadkach żadna dieta nie jest skuteczna. Ludzie którzy patologicznie chcą nadążyć za ideałem, dla jego osiągnięcia zrobią wszystko. "Bulimis" z greckiego znaczy "byczy głód" lub "wilczy głód".
Chorzy na bulimię mają od kilku miesięcznie do kilkunastu dziennie napadów apetytu. Bulimik podczas jednej "sesji" może zjeść nawet 2000 kcal. Taki atak kończy się prowokowaniem wymiotów lub ich samoistnym wystąpieniem, użyciem środków przeczyszczających, moczopędnych, a nawet robieniem lewatyw. Jedzą w napadach wilczego apetytu produkty wysokokaloryczne. Bulimik potrafi zjeść niewyobrażalne wprost ilości jedzenia. Reakcją wyzwalającą chorobę są problemy osobiste - stres w pracy, rozstanie z ukochana osobą, każdy rodzaj zburzenia codziennej równowagi psychofizycznej.
Hasło chorego na bulimię i jego główne przesłanie to stwierdzenie: "Ponieważ nie mam możliwości uporządkowania swego życia, to przynajmniej mam możliwość wpływania na ilość jedzenia". Sylwetka i waga stają się tematem zastępczym wobec innych problemów. Osoba chora na bulimię intensywnie ćwiczy, liczy kalorie, ciągle się waży, ogląda w lustrze. Zjada mniej, wybiera pokarmy o niskiej kaloryczności, bez przerwy myśli o tym, co zje, a czego nie. Zaczyna się głodzić, jedzenie staje się jedną jedyną ważną czynnością. Długie okresy głodzenia przeplatają się z niekontrolowanymi, impulsywnymi napadami obżarstwa. Chory ma poczucie utraty kontroli nad własnym zachowaniem. Następny etap to wstyd, poczucie winy, wstręt do siebie i próby czyszczenia organizmu z jedzenia. W ruch idą środki moczopędne, przeczyszczające, na koniec wymiotuje po każdym posiłku. Osoba chora na bulimię ogranicza swoje kontakty towarzyskie, zaniedbuje pracę. Częstym, odległym powikłaniem tej choroby jest ucieczka w narkotyki i alkohol.
Brak równowagi w bilansie energetycznym organizmu prowadzi do osłabienia odporności, utraty płynów a wraz z nimi witamin i jonów sodu i potasu, co podobnie jak w anoreksji prowadzi do zmian w układzie bodźcoprzewodzącym serca i trwałych poważnych zmian w jego pracy.
Leczenie tego schorzenia jest trudne i wymaga współpracy osoby dotkniętej bulimią z lekarzem i psychologiem. Według literatury fachowej tylko połowa chorych rokuje pozytywnie, z tego około dwadzieścia procent to przypadki wyleczeń całkowitych. A wszystko zaczyna się, jak wiemy, bardzo niewinnie. Odchudzamy się, bo taki jest trend, a później skrzypi parkiet i drzwi lodówki, przybywamy na wadze, "jedziemy do Rygi", itd.,itp., itd... Ab ovo, ad mala. KJW
Marcin Budynek
Doskonały kucharz, manager oraz pomysłodawca. Organizator i juror, a także laureat wielu konkursów ...
Szczypior gotuje
Przemysław Kuśnierek - Szef Kuchni w Restauracji Spichlerz Raszowa.
Kuchnia to jego pasja, lubi w niej ...