Wakacje to czas podróży. Dziś wybierzemy się do Ameryki Południowej i poznamy desery typowe dla tego właśnie regionu. Na samym początku koniecznie trzeba zaznajomić się z dulche le leche, które jest integralnym składnikiem większości tamtejszych słodkich przekąsek. Słodkie kondensowane mleko poddane procesowi karmelizacji, czyli coś w rodzaju naszego kajmaku, równie chętnie jedzone jest łyżeczką prosto ze słoika.

Alfajores. Dla tej słodkiej "kanapki" można uczynić naprawdę wiele. Pomiędzy dwiema warstwami niezbyt słodkiego kruchego ciasta znajduje się nadzienie ze znanego już nam dulche le leche. Alfajores występują w rozmaitych smakach i rozmiarach. Każdy region Ameryki Południowej ma swoją własną odmianę. Niektórzy twierdzą, że przysmak ten można jeść wyłącznie tuż po przyrządzeniu, kiedy kruchość ciasta kontrastuje z delikatnym nadzieniem. Inni preferują wersję o bardziej jednolitej konsystencji, czyli alfajores, które przez kilka dni zdążyły się "przegryźć". Istnieją też tradycyjne przepisy wykorzystujące Pisco, czyli południowoamerykańską odmianę brandy, które dodaje się przed pieczeniem do ciasta.

Pastel de Tres Leches. W dosłownym tłumaczeniu: "ciasto trójmleczne". Nazwa nader adekwatna, bo w przepisie wykorzystuje się mleko w proszku, mleko skondensowane i śmietanę. Ich mieszanka stanowi podstawę masy pokrywającej biszkopt, który nasiąka nią przez kilka godzin (najlepiej całą noc). Całość wieńczy się bezą lub bitą śmietaną oraz świeżymi owocami, a następnie mrozi. Popularny deser ma wiele odmian bazujących na dodatkach takich jak czekolada, rum, kokos czy dulche le leche.

Mousse de Maracuya. W Ameryce Południowej musy z owoców tropikalnych biją na głowę między innymi te czekoladowe, a podawane są z dodatkiem świeżych owoców i bitej śmietany lub jako nadzienie ciast, często polanych syropem malinowym. Jednym z najpopularniejszych jest właśnie mus z owoców marakui.

Brazylijskie Brigadeiros. Te okrągłe, czekoladowo-karmelowe trufle, nazwane tak na cześć słynnego w latach 40. ubiegłego wieku generała, Eduardo Gomesa. Jak wiele innych południowoamerykańskich deserów, brigadeiros podaje się w małych papierowych papilotkach.

Quindin. Czyli brazylijski flan kokosowy. Masę z cukru, masła, wiórków kokosowych i dużej ilości kurzych żółtek zapieka się w kąpieli wodnej. W trakcie tego procesu kokos wypływa na wierzch i zapieka się, tworząc coś w rodzaju słodkiej "kruszonki".

Mana. Nazwa tego peruwiańskiego przysmaku pochodzi od manny z nieba, historia przepisu sięga zaś czasu konkwistadorów. Przybywszy na nowo odkryty kontynent, nigdzie nie mogli znaleźć migdałów, a mieli wielką ochotę na marcepan. Wymyślili więc jego substytut, w składzie którego nie ma orzechów, tylko jajka, mąka i cukier. Mana ma piękny złocisty kolor i często formuje się ją na kształt malutkich owoców. Większa ilość rozwałkowanej masy może też służyć jako słodkie fondant do ciast.

Picarones. Charakterystyczne drożdżowe pączki z dyni i słodkich ziemniaków, smażone na głębokim tłuszczu. Podaje się je na ciepło, polane syropem z melasy doprawionym przyprawami korzennymi, który nadaje słodyczy nieco chrupkim frykasom.

Pupi
Marcin Budynek
Doskonały kucharz, manager oraz pomysłodawca. Organizator i juror, a także laureat wielu konkursów ...
Łukasz Fulara
Wielokrotny uczestnik i laureat najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych. Na co dzień szef kuchni w ...