Food miles - czyli podróże Twojego jedzenia

Food miles - czyli podróże Twojego jedzenia

Na każdą kilokalorię uzyskaną z marchwi sprowadzonej z Afryki Południowej do Europy, przypada 66 kilokalorii pochodzących ze spalonego paliwa - co ma znaczący wpływ na wzrost emisji dwutlenku węgla.

Na każdą kilokalorię uzyskaną z marchwi sprowadzonej z Afryki Południowej do Europy, przypada 66 kilokalorii pochodzących ze spalonego paliwa - co ma znaczący wpływ na wzrost emisji dwutlenku węgla.

Starasz się żyć "ekologicznie", by oszczędzać wodę zmywasz naczynia w zmywarce, wyłączasz światło, gdy wychodzisz z pomieszczenia, używasz żarówek energooszczędnych i jeździsz do pracy na rowerze? Myślisz, że robisz wszystko, by chronić przyrodę? Zapewne jest jedna kwestia, która mogła Ci umknąć. Zastanów się co i kiedy jadasz. Część spożywanego przez Ciebie pożywienia powoduje, że Twój trud włożony w ochronę lokalnej przyrody, zostaje zaprzepaszczony. Pewnie dziwisz się dlaczego.

Dzięki rozwojowi techniki i szybkiego transportu możemy osiągnąć to, co jeszcze niedawno było niedostępne. Dotychczas część warzyw i owoców na naszych talerzach pojawiała się tylko sezonowo lub była zupełnie niedostępna. Teraz pokonując niejednokrotnie tysiące kilometrów sprowadzana jest z drugiego końca świata prosto do wielkich hipermarketów, ale także do sklepików blisko naszego domu. Ta droga, którą muszą przebyć od producenta do konsumenta nazwana została Food Miles, czyli żywnościokilometrami.

W wyniku globalizacji transport żywności na całym świecie przybrał ogromne rozmiary. W sklepach całego świata - szczególnie zaś tego najbardziej uprzemysłowionego - dostępna jest żywność, która wcześniej była nieosiągalna lub nie opłacało się jej sprowadzać. Każdego dnia startują setki samolotów wiozących świeże warzywa z jednej półkuli na drugą, oceany przemierzają ogromne statki, wiozące setki ton owoców, które możemy konsumować o każdej porze roku. Owoce, które często wypierają z lokalnych rynków rodzime gatunki. Bo kto chciałby zjeść pospolite jabłko od sadownika z okolic miasta, skoro może sięgnąć po banany z Ameryki Południowej?

Na wzrost intensywności transportu wpływają także różnice w kosztach produkcji w poszczególnych krajach. Rolnik z Europy Zachodniej nie zadowoli się dochodem jednego dolara dziennie, na który często muszą się godzić rolnicy i hodowcy z państw mniej uprzemysłowionych. Rolnicy którzy niejednokrotnie stawiani są przed wyborem, albo sprzedadzą swój produkt za przysłowiowe grosze, albo nie sprzedadzą w ogóle, a ich rodziny nie będą miały pieniędzy na przeżycie. Dlatego sprzedają, a my zamiast jeść chleb wypiekany z mąki lokalnego rolnika, spożywamy pieczywo wypiekane z mąki pochodzącej z kraju leżącego kilkanaście tysięcy kilometrów od nas.

Na Food miles tracą również mali producenci i dystrybutorzy żywności, gdyż rynek zdominowany został przez zaledwie kilka najbardziej liczących się firm transportowych, dużych wytwórców i supermarkety. Wobec takiej konkurencji mały przedsiębiorca nie ma szansy utrzymać się na rynku.

Ze względu na korzystne ceny, importowana jest żywność, która wcześniej dostępna była wyłącznie na rynkach lokalnych. Wiąże się to z bardzo dużym zużyciem paliw, a co za tym idzie z postępującym w zastraszającym tempie zanieczyszczeniem środowiska, wzrostem emisji dwutlenku węgla, stojących w wielokilometrowych korkach samochodach wiozących jedzenie na nasz stół oraz rosnącego hałasu.

Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden aspekt jedzenia produktów, które przebyły tysiące kilometrów. Owoce i warzywa przeznaczone do transportu zrywane są jeszcze przed dojrzeniem. Aby produkty zachowały świeżość w trakcie nawet kilkutygodniowej podróży w chłodniach statków stosowane są różne środki ochrony przed gniciem i insektami, stąd tak często zalecane mycie warzyw i owoców przed ich spożyciem. Trwająca długo podróż to także strata witamin zawartych w owocach. I wreszcie co najważniejsze, owoce które przebyły tak długą drogę smakują zupełnie inaczej niż te, które dojrzewały w środowisku naturalnym. Wie to każdy, kto spróbował np. banana "prosto z drzewa".

W dużej mierze powstaniu tej sytuacji winne są rządy państw, które wspierają eksport i import surowców oraz produktów żywnościowych. Podczas, gdy zadaniem rządów powinno być wspieranie krajowych producentów, ochrona środowiska i zdrowie społeczeństwa.

Może zaintryguje Cię fakt, że typowy amerykański posiłek składa się średnio z pięciu składników pochodzących z poza granic tego kraju. Polska staje się krajem, w którym ilość ta jest niewiele mniejsza. Przyjrzyjmy się coraz popularniejszemu u nas sushi. Żeby przygotować tradycyjną potrawę z tego oddalonego od Polski o 15000km  zakątka świata potrzebujesz co najmniej kilku podstawowych składników: ryż, wasabi, glony morskie, różne gatunki ryb (łosoś, maślana, węgorz) i sezam.

Niestety ze względu na panujący w naszym kraju klimat, nie ma możliwości uprawy ryżu w Polsce, choć takie próby były podejmowane. Dlatego też specjalny ryż do sushi musi być sprowadzany albo z Japonii, albo z Włoch. Włoski ryż ma do pokonania trasę około 1600km, wiec jest to znaczna oszczędność paliwa oraz czasu potrzebnego na jego dostarczenie.

- Nori możemy sprowadzić z Japonii bądź z Korei, więc dokładamy do naszego transportu kolejne 15000km żywnościokilometrów.

- Z ryb największą ilość food miles przebędzie ryba maślana, która zaczyna swą podróż w Chinach - 13000km

- Sezam może być na szczęście sprowadzony również z innych krajów np.: Indii, do których odległość z Polski w prostej linii wynosi "tylko" 5000km.

Przeliczając ilość kilokalorii otrzymanych ze spalonego paliwa wykorzystanego do transportu wyżej wymienionych produktów i porównując go do ilości kilokalorii otrzymanych z przyrządzonych z nich potraw bardzo łatwo zrozumieć jak nieopłacalnym energetycznie wysiłkiem jest import.

Dlaczego więc nie spróbować jeść lokalnie? Żywność lokalna to żywność, która według Brytyjskich założeń została wyprodukowana w odległości nieprzekraczającej 48km od miejsca dystrybucji detalicznej. Dzięki zakupom żywności wyprodukowanej lokalnie wspomagamy krajowe i regionalne rolnictwo. Co więcej, owoce i warzywa, które nie mają do przebycia dalekiej drogi, zrywane są już dojrzałe i nie wymagają stosowania środków chroniących je przed szkodnikami i psuciem.

Dbając o środowisko powinniśmy pamiętać równocześnie o produktach występujących sezonowo. Od dawna w supermarketach dostępne są w środku zimy truskawki, czy inne owoce i warzywa, które naturalnie w tym okresie nie rosną w Polsce. Uważajmy na takie produkty, gdyż najpewniej przebyły kilka tysięcy kilometrów zanim z wątpliwą jakością trafiły do sklepów, a potem na nasz stół. Może zamiast w styczniu kupować "świeże" truskawki, lepiej sięgnąć po rodzime jabłka czy gruszki, które pochodzą z chłodni, znajdujących się w bliskiej odległości od sklepu?

Jako świadomi konsumenci powinniśmy interesować się skąd pochodzi produkt, który chcemy kupić. Być może w tym samym sklepie są dostępne pomidory, które przebyły 4000km i takie, które zostały wyhodowane 100km od naszego domu. Całkiem prawdopodobne, że blisko siebie na pólce leży wołowina wyprodukowana w Argentynie oraz ta od lokalnego polskiego rolnika. W takim wypadku sięgnijmy po produkt lokalny.

Food miles nie zawsze jednak oznacza zło. Import niektórych produktów czasami jest o wiele rozsądniejszy niż ich hodowla na miejscu. Pamiętajmy bowiem, że emisja szkodliwych substancji do środowiska wiąże się nie tylko z transportem, ale i metodami upraw, hodowli i produkcji. Okazało się, że w przypadku pomidorów wyhodowanych w Hiszpanii i przetransportowanych do Wielkiej Brytanii, ilość wyemitowanego dwutlenku węgla jest niższa niż przy produkcji i transporcie pomidorów Krajowych. Wszystko dlatego, że wyspowe warzywa muszą być hodowane w ogrzewanych szklarniach.

Christopher Weber i H. Scott Matthews z Carnegie Mellon University udowodnili natomiast, że emisja gazów cieplarnianych przez transport w całym procesie produkcji żywności stanowi jedynie 4%. Uznali oni, że większy wpływ na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla ma dieta wegetariańska niż odżywianie się lokalnie.

Pozostaje nam więc, podobnie jak we wszystkim, tak i w kwestii zakupów zachować zdrowy rozsądek.

Przeczytaj również: Rolnictwo ekologiczne - warto

Komentarze (1) Komentujesz jako Gość. Zaloguj się lub Załóż konto
Zaloguj
Twój komentarz
Gość
19:26, 28.11.2010
Bardzo słuszne uwagi, ale jednak świadomość ekologiczna i konsumencka w Polsce jest bardzo niska, więc długo jeszcze ludzie będą kupować rybę maślaną z Wietnamu, wyhodowaną w ściekach, z poczuciem, że dostarczają organizmowi cennych kwasów Omega 3
Encyklopedia żywności
Najnowsze artykuły:
Zdrowe gotowanie dla zdrowego serca Zadbaj o serce osoby bliskiej Twojemu sercu!
Jak przygotować udaną kolację walentynkową? Walentynkowa kolacja jest idealnym sposobem na pozbycie się rutyny w związku. Odpowiednio przygotowana może zdziałać cuda, ale pamiętajmy, że trzeba ją starannie przygotować.
Sycące przekąski na romantyczny wieczór Jeśli nie masz czasu, ani ochoty na przyrządzenie wystawnej kolacji w Walentynki, zrób pyszne przekąski i zaplanuj wieczór z romantyczną komedią i kominkiem.
Ostatnio komentowane:
Trójkolorowa kawa latte ~ Rum Tum Tugger
Bardzo gorąca - od razu po zaparzeniu trzeba ją wlać do naczynka z dziubkiem i wlać do mleka
czy mleka w proszku nie można zastąpić zwykłym mlekiem ?
a to można zrobić z dżemem truskawkowym ??
a jak ciepła powinna być kawa zeby wyszla taka ładna kompozycja ? :)
Blogi kulinarne:
Marcin Budynek Marcin Budynek Doskonały kucharz, manager oraz pomysłodawca. Organizator i juror, a także laureat wielu konkursów ...
Paweł Budz Jestem Góralem półkrwi, który porzucił destylowane trunki z ziemniaków i zbóż na rzecz sfermentowanego soku z winogron.
Łukasz Fulara Łukasz Fulara Wielokrotny uczestnik i laureat najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych. Na co dzień szef kuchni w ...
Współpraca | Regulamin | Kontakt
Copyright © Avigail Holdings Sp. z o.o. 2009 - 2011
T:0.579