Na całym świecie Dania słynie z produkcji serów. Szeroki wachlarz propozycji obejmuje sery pikantne, słodkie i słone.
Blue Castello. Przetykany błękitnymi żyłkami ser, który można jeść w całości, jako że nie posiada skórki. Daleki kuzyn włoskiej Gorgonzoli, zawiera jednak więcej tłuszczu i jest łagodniejszy w smaku. Doskonały wybór dla tych, którzy lubią niebieskie sery, ale bez przesady. Produkowany z pasteryzowanego mleka krowiego, ma fakturę podobną do brie. Aż się prosi, aby podać go na chrupiącej bagietce, w towarzystwie gruszki pokrojonej w cienkie plasterki. Zapieczony w cieście francuskim będzie stanowił natomiast zaskakującą przekąskę. Najlepiej pasuje do niego Beaujolais Nouveau.
Havarti. Najbardziej chyba znany duński ser. Łagodny, bardzo kremowy, naturalny. Jego półmiękkie wnętrze o barwie kości słoniowej usiane jest dziurami małych i średnich rozmiarów. Produkuje się go z pasteryzowanego krowiego mleka według liczącej ponad sto lat receptury. Opracowała ją żona pewnego rolnika z Zelandii Północnej. Kobieta ruszyła w podróż po Europie, aby poznać tajniki produkcji sera. Po powrocie zaczęła przeprowadzać eksperymenty w tej dziedzinie, wykorzystując nowo nabyte umiejętności i poznane technologie. Swój najlepszy wyrób ochrzciła mianem, które nosiła farma jej męża: Havarthi. Dziś ser ten występuje w rozmaitych wariantach smakowych, na przykład z czosnkiem, ziołami, koperkiem, szczypiorkiem, kminkiem lub papryczkami jalapeno. Havarti świetnie nadaje się na przystawkę i przekąskę, jak również na deser - podany na kanapkach lub w postaci koreczków. Pasuje do niego szynka, salami, oliwki, pimento oraz owoce takie jak pomarańcze i winogrona. Najlepiej połączyć go z Sauvignon Blanc lub owocowym Merlotem.
Danbo. Łagodny ser o owocowo-orzechowym smaku, jeden z najpopularniejszych w Danii - znaleźć go tam można w praktycznie każdej kuchni. Podaje się go na śniadanie lub jako przekąskę. Wyrabiany z pasteryzowanego mleka krowiego, Danbo nabiera mocy po podgrzaniu, nadając wspaniałego smaku potrawom z drobiu i owoców morza.
Esrom. Stworzony przez mnichów opactwa o tej samej nazwie. Półmiękki ser o pikantnym smaku, gryzącym aromacie i nieregularnych dziurach. Duński Instytut Sera odnalazł zaginioną recepturę na Esrom w roku 1951. Wyrabiany z pasteryzowanego, częściowo odtłuszczonego mleka, dojrzewa dziesięć do dwunastu tygodni. W tym czasie jego pomarańczowa, półtwarda skórka nacierana jest solanką. Esrom można podawać z sezamkami, pepperoni albo marynowaną cebulką. Sprawdzi się też w połączeniu z ciemnym skandynawskim chlebem i dobrym piwem braci Trapistów.
Spróbuj: Cebula marynowana
Fontina. Wzorowany na włoskim serze o tej samej nazwie. Jest półmiękki i jasnożółty. Jego łagodny, słodkawy smak czyni z niego wyborny ser na kanapki, a także dobry dodatek do lekkiego wina.
Saga. W pół drogi pomiędzy brie i serem niebieskim. Kremowy, błękitnie żyłkowany, ma białą pleśniową skórkę. Łagodny w smaku, jest doskonałym serem deserowym, który podaje się z winem i owocami. Sprawdzi się też w połączeniu z krakersami lub jako dodatek do sałatki.
Samsoe. Nazwany tak od wyspy, z której pochodzi, ser ten miał być kopią szwajcarskiego Emmentalera. Z czasem jednak wypracował swój indywidualny charakter. Złociste wnętrze zwykle skryte jest pod warstwą wosku. Raczej jędrny, przetykany nielicznymi dziurami wielkości wiśni. Łagodny smak o orzechowych nutach staje się coraz mocniejszy, kiedy Samsoe dojrzewa.
BC
Łukasz Fulara
Wielokrotny uczestnik i laureat najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych. Na co dzień szef kuchni w ...